Szef wśród znajomych w serwisach społecznościowych?

W dzisiejszych czasach portale społecznościowe biją rekordy popularności. Ta moda „dopadła” niemal wszystkich. Istnieje tendencja, by zbudować jak największą grupę znajomych. Zapraszamy do niej przyjaciół, znajomych, rodzinę, współpracowników, czy w końcu … szefa.

Czy to dobre posunięcie? Kij ma zawsze dwa końce. Wszystko zależy od tego czy podczas swoich działań postępujemy rozsądnie i z dobrym smakiem. Inna sprawa, że i jedno i drugie powinno nam towarzyszyć podczas wszystkich działań w mediach społecznościowych, niezależnie od tego, czy mamy zamiar zaprosić do grona znajomych swojego szefa, czy też nie.

Dlaczego? Choćby dlatego, że nie pozostajemy anonimowi i dane zamieszczane na naszym profilu (zdjęcia, wpisy, komentarze) są przeglądane np. przez rekruterów, którzy poszukują do pracy pracowników lub po prostu weryfikują dane z aplikacji, którą sami złożyliśmy na konkretne stanowisko.

Zdzwieni? Cóż, musimy mieć świadomość, że w sieci zawsze zostaje jakiś ślad. A nieprzemyślana decyzja w formie niefortunnego wpisu może nas kosztować naprawdę wiele.

Niektórym zdarza się krytykować firmę, w której pracują, nierzadko również szefa. Zdarzają się również sytuacje, że będąc na oficjalnym zwolnieniu lekarskim pracownik chwali się na Twitterze,
czy Facebook’u zdjęciami znad morza, gór lub egzotycznego wyjazdu.

Na pewno ustawienie prywatności pozwala, w jakimś zakresie, na uniknięcie wpadki. Jednakże trzeba mieć świadomość tego, że wszystko czym się dzielimy może dotrzeć do osób, które nie powinny tego widzieć. Pozostaje więc pytanie, po co wykorzystujemy treści i obrazy, które mogą nas postawić
w niewłaściwym świetle?

Reasumując, jeśli chcemy zaprosić szefa do grona znajomych (tu warto mieć świadomość tego,
czy nasze zaproszenie nie zostanie odebrane jako zbytnie spoufalenie się) lub przyjąć zaproszenie
od swojego przełożonego – zastanówmy się czy treści, które publikujemy będą dobrze odebrane.
Czy przypadkiem nie podważają naszej profesjonalnej postawy w pracy, bo przecież właśnie jako profesjonaliści chcemy być postrzegani

Zapytacie: co kogoś obchodzi co robię w wolnym czasie? Może i nic, ale skoro portale społecznościowe są kopalnią wiedzy o człowieku, tudzież pracowniku – czemu z tego nie korzystać?

Kto jeszcze zagląda na nasze profile? …. Może lepiej nie wiedzieć?

Czy rzeczywiście z pełną świadomością publikujecie wpisy na swoich profilach?

Macie szefa wśród znajomych?




Podziel się


;